Czy Web Summit jest konferencją jedynie dla startupów i świata biznesu?

Web Summit jest jedną z największych konferencji w Europie z obszaru nowych technologii i biznesu. Wydarzenie to rozwija się w bardzo szybkim tempie i w Polsce ma zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. Na przestrzeni kilku lat słyszałam na temat tej konferencji wiele opinii – różniących się w zależności od oczekiwań i obszaru działań jej uczestników. W tym roku mogłam polecieć do Dublina i spojrzeć na ten event swoim okiem – osoby zajmującej się komunikacją marketingową i PR oraz posiadającej doświadczenie w organizacji eventów branżowych w Polsce. Co mnie zaskoczyło? Co zainspirowało? Jak wygląda event na 42 000 osób? Jak należy się przygotować na kolejną edycję?

Na wstępie, warto wspomnieć o krótkiej historii Web Summit. Pokazuje ona nie tylko to, przed jakim wyzwaniem każdego roku stają jej organizatorzy, ale przede wszystkim wpływ ludzi i social mediów na jej rozwój. Pierwsza edycja Web Summit została zorganizowana przez dwójkę młodych ludzi rozczarowanych eventami dla startupów i miała miejsce w 2010 roku. Wzięło w niej udział 300 osób – głównie przedstawicieli startupów i świata biznesu z Irlandii. Sukces tej małej konferencji przełożył się na spory wydźwięk w mediach i social mediach, który z każdą edycją był większy. Przez 5 lat konferencja w Dublinie urosła z małego, branżowego wydarzenia na 300 osób do masowego eventu na 42 000 uczestników z tematyką znacznie szerszą niż nowe technologie i biznes. W którą stronę to wszystko zmierza? Nie wiadomo – warto jednak zauważyć, że w 2014 roku 22 000 osób wzięło w niej udział, a w tym roku prawie dwa razy więcej. Ile osób przyjedzie do Lizbony w 2016 roku? Tego chyba nawet sami organizatorzy nie wiedzą.



Główny wyznacznik Web Summit – tłum
Już od kilku edycji Web Summit można nazwać masową imprezą i każdy, kto rozważa udział w niej powinien się na to przygotować. Dlaczego? Powodów jest kilka.

Po pierwsze, taka liczba uczestników bezpośrednio wpływa na kilka bardzo ważnych kwestii – niezależnie od tego czy reprezentuje się świat startupów, marketingu, biznesu czy mediów. To właśnie tłum był największym czynnikiem ograniczającym mnie w skorzystaniu z jak największej ilości możliwości Web Summit. To liczba uczestników spowodowała, że event odbywał się na ogromnej powierzchni i każdy, kto wybiera się na tą konferencję w 2016 roku musi liczyć się nie tylko z dziesiątkami kilometrów do przejścia, ale przede wszystkim z czasem, który trzeba na to wszystko przeznaczyć. Masy ludzi powodują także utrudnione przemieszczanie się w halach, czy konieczność stania w kolejkach do interesujących nas sal z wykładami czy startupami.

Po drugie, tak masowa konferencja powoduje konieczność odpowiedniego przygotowania się do niej na długo przed wyjazdem.

Po trzecie, 42 000 osób nie ułatwia nawiązania relacji, które są jedną z głównych zalet globalnych konferencji. Wymaga to naszej otwartości i inicjatywy.

Merytoryka – czy dla marketerów?
Nowe technologie w ujęciu startupów i biznesu nadal są osią całego wydarzenia – także pod względem merytoryki wykładów. Ale nie od dziś wiadomo, że rozwiązania technologiczne i postęp wpływają na konsumentów i w konsekwencji na marketing. Web Summit od kilku edycji ma sporo do zaoferowania osobom zajmującym się komunikacją marketingową. Najważniejszą jej zaletą dla naszej branży jest możliwość wyjścia z „bańki”, w której każdego dnia działamy, poznania spojrzenia na daną kwestię z zupełnie innej perspektywy. Spośród 20 ścieżek tematycznych wybrałam Marketing Summit, Content Summit i oczywiście Centre Stage z największymi gwiazdami konferencji.

Czy był to dobry wybór? Niezupełnie.

Najbardziej zawiodła mnie tematyka Marketing Summit, co do której miałam największe oczekiwania. Niestety już po tematach wystąpień można było przypuszczać, że brakuje wystąpień związanych z trendami, przyszłością itp. W zamian otrzymaliśmy case study, narzędzia technologiczne i dyskusję np. o AdBlock... Taka zawartość agendy zdecydowanie nie zachęcała do wyboru tej ścieżki tematycznej.

Natomiast oglądanie prezentacji w ramach Content Summit było dużą przyjemnością. Z ciekawych wystąpień muszę wspomnieć o prelekcjach byłego CEO Huffington Post – Jimmy’ego Maymann’a, czy Straith Schreder – zarządzającej strategią contentu w BitTorrent.

Ścieżka Content Summit pokazuje, że organizatorzy w przyszłości muszą zwrócić większą uwagę na to, co dzieje się w obszarze marketingu i na trendy. Dlaczego? Tematyka związana z contentem cieszyła się ogromnym zainteresowaniem uczestników, jednak sala, w której odbywały się prelekcje była zbyt mała – co powodowało konieczność stania w kolejkach i liczenie na opuszczenie sali przez inne osoby. Taka sytuacja była zdecydowanie błędem organizatorów – gdyż nie od dziś mówi się, że „cotent is king”.

Centre Stage imponowała tłumami, wielkością, aranżacją i gwiazdami świata biznesu, nowych technologii czy kultury. To po niej spodziewałam się największych inspiracji. Czy je otrzymałam? Nie do końca.

Czasem niestety wielkie nazwiska zawodzą i tak było w przypadku Mike Krieger’a – współzałożyciela Instagrama. Spodziewaliśmy się wiele po takiej osobowości, a w zamian otrzymaliśmy opis Instagrama i jego historię. Przyszłość wg. CEO Instagrama? Video... Już to gdzieś słyszałam...

Wspomnieć muszę o dwóch ciekawych wystąpieniach. Sean’a Rad’a - współzałożyciela Tindera, który okazał się błyskotliwym i obdarzonym dużym poczuciem humoru człowiekiem z jasną wizją przyszłości swojego biznesu. Natomiast Ed Catmull – współzałożyciel Pixara utwierdził mnie w przekonaniu, że w zespole i kreatywności siła. Ed opowiadał o tym, jak pielęgnuje w sobie dziecko i że nowe technologie nie będą zmieniały świata, jeśli nie stoją za nimi kreatywne osobowości potrafiące pracować w zespole.

Startupy
Web Summit z założenia jest wydarzeniem dla startupów. Ich liczba, zarówno w charakterze uczestników, jak i wystawiających się jest imponująca. Niestety mam wrażenie, że wraz z rozwojem konferencji i masami w niej uczestniczącymi - startupom coraz trudniej jest się odpowiednio pokazać, przebić w tłumie i w ich kontekście wydarzenie to zmienia trochę swój charakter. Z miejsca, w którym można spotkać inwestorów i zdobyć dofinansowanie - Web Summit przekształca się w globalną wymianę doświadczeń, nawiązywanie współpracy między poszczególnymi startupami, czy też pole weryfikacji danego pomysłu czy narzędzia. Oczywiście nie można generalizować, ale coraz częściej słyszy się takie opinie. Warto zwrócić na nie uwagę, gdyż będą one pomocne przy planowaniu ewentualnego wyjazdu do Lizbony w 2016 roku, czy też ogólnego kreowania własnych oczekiwań i zderzenia się z realiami na miejscu.

Nie jest fizycznie możliwe, aby porozmawiać choćby z połową startupów nie tracąc wiele z merytoryki konferencji, która dla mnie była najważniejsza. Tak, więc skupiłam się na poszukiwaniach polskich startupów, oraz globalnych - działających w obszarze komunikacji marketingowej.

Jednym z ciekawszych i będących dowodem także na to, że unikalny produkt nawet w takim tłumie spotka się z zainteresowaniem mediów i inwestorów - jest polski startup Kcalmar. Jest to platforma łącząca z jednej strony dietetyków, z drugiej strony pacjentów – osoby chcące prowadzić zdrowy tryb życia czy też stracić na wadze. Dzięki Kcalmarowi i aplikacji mobilnej pacjenci mogą w prosty i szybki sposób połączyć się z dietetykiem, który dobiera dla nich dietę. Zalecenia nie są oparte na standardowych algorytmach, ale dostosowane do konkretnego stylu życia. Tym samym rodzice, pracownicy korporacji, osoby uprawiające różne dziedziny sportu, czy też osoby zmagające się np. z cukrzycą otrzymają dostosowaną indywidualnie pomoc. Warto zwrócić uwagę na to, że zarówno po jednej, jak i drugiej stronie aplikacji znajdują się konkretne osoby, dzięki czemu możliwa jest zaawansowana interakcja i komunikacja. Aplikacja wychodzi naprzeciw nie tylko pacjentom, ale także dietetykom – dając konkretne i użyteczne narzędzia do pracy.

Podczas Web Summit rozglądałam się za podobnym rozwiązaniem, ale go nie znalazłam. Myślę, że właśnie ten fakt przyciągnął do Kcalmara kilku inwestorów zainteresowanych tym projektem. Pomimo, że aplikacja jest w pierwszej fazie rozwoju i na chwilę obecną dostępna jedynie na polskim rynku - ma globalny potencjał i dodatkowo możliwość wejścia w obszar e-commerce. Z mojej perspektywy – osoby kibicującej każdemu polskiemu biznesowi, który może na świecie zrobić coś dobrego – warto o takich firmach już w chwili obecnej pisać.

Podsumowanie i kilka wskazówek
Pomimo, że wiele prelekcji mnie rozczarowało pobyt w Dublinie na Web Summit uważam za udany i mądrzejsza o kilka szczegółów już planuję wyjazd do Lizbony w 2016 roku.

Za podstawowy błąd, jaki popełniłam w tym roku uważam zbytnie skupienie się na scenach stricte związanych z marketingiem. Po konferencji wiem, że więcej inspiracji i wiedzy znalazłabym na scenach Sport, Music , Society czy kilku związanych z technologiami. Dlatego też w przyszłym roku zadbam odpowiednio wcześniej o research nie tylko samych tematów wystąpień, ale i prelegentów. Dlaczego? Jak już wcześniej pisałam – czasami gwiazdy zawodzą, natomiast mało znane nazwisko czy pozornie mniej ciekawy temat prelekcji okazuje się ogromnym pozytywnym zaskoczeniem. W Dublinie przeżywałam to kilka razy. Internet daje nam nieograniczone możliwości i warto odpowiednio wcześnie sprawdzić, jak dany prelegent występuje i czy nam to odpowiada.

Czego należy być świadomym?
Przede wszystkim tłumów, które zdecydowanie spowolnią nam poruszanie się po obiekcie i nasz misternie ułożony czasowy plan może ulec zniszczeniu.

Braku indywidualnego podejścia do klienta ze strony organizatorów. Jeśli jesteśmy przyzwyczajeni i lubimy wydarzenia, na których możemy podejść do każdego prelegenta, porozmawiać z organizatorem i czuć się wyjątkowo – to w tym aspekcie Web Summit rozczaruje i lepiej nie tracić pieniędzy na ten wyjazd. Przy ponad 40 000 uczestników wszyscy zlewają się w jedną masę.

Dużej powierzchni obiektu i dziesiątek kilometrów do przejścia.

Konieczności dokonywania wyborów. Web Summit daje wiele możliwości. W tym samym czasie odbywają się wystąpienia na kilku scenach i czasami te najbardziej nas interesujące trwają równolegle.

Problemów z wifi. Wiele osób brak sprawnie działającego wifi postrzegało, jako jeden z podstawowych minusów konferencji.

Wychodzenia z inicjatywą w nawiązywaniu relacji. Przy takich tłumach innej możliwości na rozmowę z kimś interesującym nie ma.

Konieczności przygotowania się zarówno w kontekście merytoryki, jak i startupów. Nie ma fizycznej możliwości, aby porozmawiać ze wszystkimi interesującymi startupami, aby wysłuchać wszystkich ciekawych wystąpień. Odpowiedni research pomoże zoptymalizować obecność na Web Summit.

Rozmów na temat konkretnych biznesów. Niestety na Web Summit brakowało mi rozmów o trendach, o zmianach w konsumentach, o przyszłości w tym aspekcie. Zamiast tego większość osób rozmawiało tylko i wyłącznie o swoim biznesie i o pieniądzach. Oczywiste jest, że założyciele startupów powinni wierzyć w swój biznes, ale otwarcie na inne opinie i doświadczenia jest niemniej ważne.

Podsumowując - Web Summit jest wydarzeniem mającym wiele twarzy. Opinie o tej konferencji są stricte powiązane z oczekiwaniami poszczególnych uczestników. Z pewnością konferencja daje możliwość globalnej wymiany doświadczeń, daje inspiracje (choć nie w tak dużym stopniu, jak myślałam, być może te najciekawsze mnie ominęły), daje okazję do sprawdzenia i poznania wielu ciekawych startupów, daje możliwość poznania wielu ciekawych osób z Polski. Czy Web Summit daje wiedzę? Niekoniecznie – bo ile może przekazać prelegent w trakcie 10-15 min wystąpienia?

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...